Gail przez dłuższy czas wpatrywała się w widoki za oknem, które rozmazywały się z sekundy na sekundę. Wpatrywała się tak przez dłuższy czas, a w końcu szepty ją rozkojarzyły. Spojrzała za siebie przez ramię i zorientowała się, że w pociągu straszny tłok. Zaczęła wędrować po pełnym pociągu. Wszystkie przedziały były pełne. Weszła do przedziału gdzie zwykle przebywali Ślizgoni. Większość patrzyła się na Gail jak na wariatkę. Przeszła przez jeden prawie pusty przedział, w którym siedział jasnowłosy, blady oraz piegowaty chłopiec.
- Przepraszam, wolne? - zapytała dziewczyna. - nigdzie indziej nie ma wolnych miejsc.
- Proszę. - powiedział chłodno i bezbarwnie.
- Na imię mi Gail Havehort. - powitała go miło Gail.
- Jestem Draco Malfoy. - powitał ją chłopiec, nie zwracając na nią najmniejszej uwagi. Nadal wpatrywał się w swoje buty. I wtedy podniósł głowę i jego spojrzenie spotkało się z spojrzeniem Gail. Draco miał lodowate srebrno-niebieskie oczy. Gailly wytrzeszczyła oczy i lekko otworzyła usta.
- Ja może znajdę inny przedział. - powiedziała dziewczyna nadal z wytrzeszczonymi oczyma, i wyszła.
Stanęła w pustym korytarzu pociągu i zaczęła rozmyślać nad wyglądem chłopca o imieniu Draco. "Jego oczy...", pomyślała "Były takie same jak Amadeus ( ojciec chrzestny Gail )". W tym momencie poczuła na ramieniu czyiś oddech. Spojrzała za siebie i zobaczyła Malfoy'a.
- Zostawiłaś torbę. - rzekł, a jego oczy błysły.
- D-dz-dziękuję. - wyjąkała.
- Co robisz tu sama? - zapytał, a kącik jego ust drgnął.
- Nikogo jeszcze nie poznałam. - powiedziała pewniej, unosząc podbródek.
- Przeoczyłaś mnie. - w tym momencie uśmiechnął się przymrużając oczy.
- Do Slytherin'u, jestem tego pewny. Moi rodzice byli w Ślizgonami, a po za tym ród Malfoy'ów, zawsze trafia do Slytherin'u. - powiedział dumnie.
- Twój ojciec był śmierciożercą. - wypaliła Gail, a jej oczy stały się puste, a głos jakby rozmarzony.
Draco wzdrygnął, i rzucił na nią gniewne spojrzenie.
- Mój ojciec nie był śmierciożercą. - wycedził Malfoy, i spojrzał na okno.
- Dlaczego kłamiesz? - powiedziała Gail, a jej oczy zmieniły barwę na srebrny. Draco popatrzył na nią lekko zarumieniony, i wsadził ręce do kieszeni.
- Jesteś zadziwiająca... inna niż wszystkie... - powiedział dumnie. Wtedy oczy dziewczyny znowu przybrały swoją naturalną barwę, a głos zmienił się na nieco chłodniejszy.
- Yyy...dziękuję. - powiedziała rumieniąc się, ale zachowując resztki godności.
Nagle pociąg gwałtownie zahamował, Gail wpadła na Draco. Oboje się przewrócili.
- Przepraszam. - powiedziała wstając, i wytrzepując kurz z spodni.
- Chodźmy lepiej się przebrać w szaty, już wychodzimy. - powiedział Draco, lekko purpurowy. I się rozeszli.
Po 10 minutach stali już przed pociągiem, a z mroku wyszedł ogromny chłop, który ma wzrost 2 dorosłych mężczyzn. Miał wielką, czarną i kręconą brodę, która łączyła się z włosami również czarnymi i długimi. Oczu prawie nie było widać, a z jego małych ust wydobył się gruby i chrypliwy głos:
- Pirszoroczni za mną! Tutaj pirszoroczni!- i ruszył, trzymając w jednej ręce lampion.
Przeszli niewielki kawał przez las, i znaleźli się na skraju gładkiego, lśniącego jeziora.
- Teraz do łódek wsiada się po 5 osób, nie więcej! - powiedział Wielki mężczyzna. Wsiedli do łódek, i jedna po drugiej zaczęły wypływać. Wokoło było słuchać mnóstwo szeptów i komentarzy na temat zamku. Był ogromny z mnóstwem okien i wież.Po przypłynięciu na drugą stronę znaleźli się na błoniach. Gdy weszli do zamku, stanęli przed wielkimi drewnianymi drzwiami, a przed nimi stała wysoka kobieta z wyłupiastymi oczyma, i pomarszczoną twarzą. - Witam w Hogwarcie! Za chwilę przekroczycie próg tego zamku, by dołączyć do reszty uczniów, ale za nim to się stanie zostaniecie przydzieleni do domów, które zwą się Gryffidnor, Huffelpuff, Ravenclaw i Slytherin. Proszę za mną!
Wtedy ogromne drzwi otworzyły się, a Gail w duchu się uśmiechała, choć ręce jej drżały.
~Gail Havehort.


Ojciec chrzestny? Jak Harry :D
OdpowiedzUsuńŚwietne opowiadanie. Czuję, że Draco ma coś do Gail :D
OdpowiedzUsuńWpadnij do mnie! :)