sobota, 29 czerwca 2013

Opowiadanie 2 ~Przyjazd do Hogwartu.


     Nazajutrz mama Gail obudziła ją bardzo wcześnie, nie było jeszcze słońca na niebie.
- Gailly, kochanie. Dziś Twój wielki dzień. - Megan obudziła córkę bardzo łagodnie, poszturchując ją lekko.
- Aaa... -  ziewnęła potężnie. I przetarła oczy. - to już dziś? - zapytała sennie.
- Naszykowałam Ci już ubrania, a na dole będzie czekać na Ciebie śniadanko. Nie śpiesz się mamy 2 godziny i wychodzimy. - powiedziała promiennie, i wyszła zatrzaskując za sobą drzwi. Gail wzięła ubrania i poszła do toalety, wziąć prysznic. Minęło 10 minut i już się umyła. Podeszła do umywalki, żeby umyć zęby i się uczesać. Gdy już to uczyniła przebrała się w to co przyszykowała jej mama, czyli czarną bluzkę na ramiączka, czerwony sweterek zapięty na ostatni guzik i dżinsowe rurki. Uczesała włosy i zostawiła rozpuszczone. Odłożyła piżamę i poszła do kuchni na śniadanie.
- Dzień Dobry córeczko! - powitał ją ojciec popijając kawę, z okularami na nosie i gazetą w ręku. - jak się spało?
- Dzień Dobry tatusiu. Bardzo dobrze, dziękuję. - odpowiedziała Gail, i zabrała się do śniadania. Na talerzu były grzanki, a na nich roztopione masło, a obok sałatka arbuzowa, ulubione śniadanie Gailly.
      Po śniadaniu Megan wręczyła córce bilet na peron 9 i 3/4.
- Proszę, ale nie zgub, bo inaczej nigdy się nie dostaniesz do Hogwartu. - powiedziała surowo Megan. - Chodźmy, chyba nie chcemy się spóźnić. Gailly leć po kufer i klatkę z Becky, proszę.
Gail poleciała na poddasze po kufer i klatkę z sową.
     Gdy już znalazła się na dole, tata już czekał na nich w samochodzie.
- Daj mi ten kufer, Ty weź klatkę - powiedziała mama do Gailly, uśmiechając się promiennie.
- Kochanie nie dźwigaj tego kufra podaj mi go. - powiedział obejmując delikatnie żonę. - cukiereczku, idziesz?! - krzyknął Gregory do Gail.
Gail stała w salonie i rozglądała się po pokoju z uśmiechem na twarzy. "Ech, żegnaj domku, zobaczymy się za rok.", pomyślała Gailly, po czym ruszyła w stronę wyjścia. Gdy już stanęła przed samochodem, obejrzała się przez ramie na dom i pomyślała "Marzyłam o tym od dzieciństwa, nie mam czego żałować.", odwróciła się i weszła do samochodu, a gdy wyjeżdżali nie spojrzała już na dom, tylko patrzyła przed siebie.
     Gdy znaleźli się już na Kings Cross, Gail wyciągnęła swój bilet i obejrzała się po peronie.
- Mamo... - jęknęła, ciągnąc matkę za rękaw. - ...gdzie jest peron 9 i 3/4? - zapytała krzywiąc twarz.
- Widzisz tę ścianę między 9, a 10 peronem? - zapytała dziwnym zmieszanym tonem.
- Tak. - powiedziała tajemniczym i ciekawym tonem.
- Musisz wbiegnąć w tę ścianę między tymi peronami, ale dla Twojego bezpieczeństwa Gregory pójdzie z Tobą. GREGORY! - wrzasnęła Megan, machając na niego ręką. - pomożesz Gailly przejść przez ścianę.
Stanęła przed ścianą i wiedziała, że za 5 sekund stanie się to na co tak bardzo czekała od 7 lat, odkąd jej bracia wrócili z Hogwartu. Ojciec objął ją i pchnął, i zaczęli biec. Gail poczuła, że serce bije jej mocniej i poczuła zimno przechodzące przez jej ciało, otworzyła oczy i zobaczyła przed sobą wielki, czerwony pociąg.
- Kochanie wsiadaj, masz 2 minuty! - pośpieszała ją mama. Złapała ją za ramiona, spojrzała prosto w oczy i powiedziała te słowa - Gail Xenio Havehort, wiedz że jestem z Ciebie bardzo dumna, bądź dzielna, razem z Gregory'm bardzo Cię kochamy. Teraz leć do pociągu. - po tych słowach uścisnęła ją mocno i pocałowała w czoło. A po mamie, ojciec mocno ją do siebie utulił i pocałował w polik. Gail weszła do pociągu. Pociąg ruszył i zaczęła machać do rodziców, gdy zniknęli za zakrętem, Gailly spojrzała przemijające przez okno pola  i uśmiechnęła się szeroko, i wiedziała, że ten rok będzie udanym rokiem szkolnym.

~Gail Havehort.


2 komentarze :

  1. Świetne opowiadanie, tak jak poprzednie! Jestem bardzo ciekawa, co się stanie jak Gail dojedzie do Hogwartu. :))

    OdpowiedzUsuń
  2. Fajne! Czekam na kolejne :D Zapraszam do mn ;D

    OdpowiedzUsuń