Przez najbliższe 2 dni, nie będę pisała postów na Bloga, ponieważ śpię u koleżanki ( Skyler Sevon - Skyler-ze-Slytherinu.blogspot.com ). Postaram się dodać post jutro lub po jutrze. Dziękuję za wyrozumiałość i miłego dnia :)
~Gail Havehort.
Na tym Blogu piszę swoją książkę o Harry'm Potterze. Moją wymyśloną postacią jest właśnie Gail, która została Gryfonką.
środa, 3 lipca 2013
wtorek, 2 lipca 2013
Opowiadanie 4 ~ Tiara Przydziału.
Gdy drzwi się otworzyły, było słuchać mnóstwo szeptów i tupanie stóp. Sala była ogromna. Na suficie był obraz nieba, z mnóstwem gwiazd. Za oświetlenie służyły latające świeczki. Po bokach rozstawione były 4 stoły, a po środku na samym końcu stał równolegle stół nauczycielski, a na samym jego środku siedział siwy staruszek, ogromnie długą brodą. Posadzka była z kamienia, było na niej widać własne odbicie. Gdy przeszli połowę sali na środku było widać mały stołek, na którym leżała stara, zakurzona tiara.
- Ustawcie się tu. - powiedziała profesor Mcgonagall, machając na nich zwojem pergaminu. - teraz gdy kogoś wyczytam podejdzie tu, a ja włożę mu na głowę tiarę, która wyznaczy wam wasze miejsce. - rozwinęła pergamin i zaczęła wyczytywać po kolei osoby. - Hermiona Granger!
Z tłumu wyszła mała dziewczynka, o falowanych, wielkich, rudych włosach z grzywką. Było po niej widać, że się stresuje.
- Hmm...no tak, dobra. GRYFFINDOR! - krzyknęła tiara. Minęło spoko czasu, zostało mniej niż połowa pierwszoroczniaków, aż w końcu profesor Mcgonagall, wywołała jej imię.
- Gail Havehort!
"A jak mnie nigdzie nie przyjmie? Jeżeli nie starczy mi miejsca w jednym z domów?", pomyślała Gail. Usiadła nie pewnie na stołku, zaciskając zęby.
- Hmm...mnóstwo talentu i odwagi tylko, że.. - Gail zacisnęła pośladki na stołku i mocno złapała taboret z dwóch stron. - GRYFFINDOR!
Poczuła jak kamień spada jej z serca, i wyszczerzyła zęby i poczuła lekkość podchodząc do stołu Gryfonów.
Gdy wszyscy zostali przydzieleni do swoich domów, wstał dziwny, ale śmieszny staruszek i się
przedstawił:Dobry Wieczór, pierwszoroczni! Jestem Albus Dumbledore, czyli dyrektor tej szkoły, jak wszystkim wiadomo. Więc mam kilka uwag dla pierwszoroczniaków. Każdy, ale to absolutnie każdy nie ma prawa wchodzenia do Zakazanego Lasu. Nasz woźny pan Filch prosił też, aby nie pałętać się po szkole po 21:00. A teraz proszę się pożądanie najeść, aby starczyło sił na jutro. Czas zacząć biesiadę! - i klasną w ręce. Na stole pojawiły się pełne miski jedzenia. Tosty, naleśniki, spaghetti, kluski i przeróżne sosy. Jedzenie górowało nad głowami uczniów. Kielichy były pełne sokiem dyniowym. Uczniowie zaczęli się dobierać do jedzenia. Było słychać odgłos sztućców i mnóstwo szeptów.
przedstawił:Dobry Wieczór, pierwszoroczni! Jestem Albus Dumbledore, czyli dyrektor tej szkoły, jak wszystkim wiadomo. Więc mam kilka uwag dla pierwszoroczniaków. Każdy, ale to absolutnie każdy nie ma prawa wchodzenia do Zakazanego Lasu. Nasz woźny pan Filch prosił też, aby nie pałętać się po szkole po 21:00. A teraz proszę się pożądanie najeść, aby starczyło sił na jutro. Czas zacząć biesiadę! - i klasną w ręce. Na stole pojawiły się pełne miski jedzenia. Tosty, naleśniki, spaghetti, kluski i przeróżne sosy. Jedzenie górowało nad głowami uczniów. Kielichy były pełne sokiem dyniowym. Uczniowie zaczęli się dobierać do jedzenia. Było słychać odgłos sztućców i mnóstwo szeptów.
Minęło 30 minut i talerze wszystkich były puste. Wtedy profesor Dumbledore ponownie wstał:
- Skoro wszyscy się nasycili kolacją, czas na deser! - powiedział i ponownie klasnął w dłonie. Na stole pojawiły się galaretki, lody, koktajle oraz sałatki owocowe.
Po kolejnych 30 minutach, wszyscy zaczęli ziewać, a nawet niektórzy zasypiali na siedząco.
- Talerze puste, brzuchy pełne, a organizm zmęczony. Teraz prefekci odprowadzą swoich uczniów do dormitoriów. Dobranoc. - pożegnał ich ciepło Dumbledore. Było słychać szepty i tupanie stóp, wszyscy zaczęli się przepychać przez schody. Wszyscy uczniowie się rozeszli, i każdy zmierzał w inną stronę. Po 10 minutach stali przed obrazem Grubej Damy. Wtedy Percy Weasley powiedział hasło, by dostać się do dormitorium:
- Qwerty. - powiedział bardzo wyraźnie. Obraz się otworzył, a Weasley kazał im wejść przez małą,
stromą dziurę w ścianie. - to jest wasze dormitorium, które zastąpi wam wasze pokoje, będziecie tu spędzać mnóstwo czasu. Na górze po lewej jest sypialnia dziewcząt, a po prawej sypialnia chłopców. Każdy rocznik ma swoją sypialnię. Dobranoc.
Gail poszła w stronę wskazaną przez Percy'ego. Weszła do pokoju. Było w nim po 5 łóżek, a białą pościelą i zasłonkami. Na krzesłach obok łóżek leżały szaty, kurtki, rękawiczki, szaliki i swetry. Gail poszła się umyć i przebrać, a zaraz po tym włożyła do klatki jedzenie dla Becky, a po tym padła na łóżko i zasnęła.
- Skoro wszyscy się nasycili kolacją, czas na deser! - powiedział i ponownie klasnął w dłonie. Na stole pojawiły się galaretki, lody, koktajle oraz sałatki owocowe.
Po kolejnych 30 minutach, wszyscy zaczęli ziewać, a nawet niektórzy zasypiali na siedząco.
- Talerze puste, brzuchy pełne, a organizm zmęczony. Teraz prefekci odprowadzą swoich uczniów do dormitoriów. Dobranoc. - pożegnał ich ciepło Dumbledore. Było słychać szepty i tupanie stóp, wszyscy zaczęli się przepychać przez schody. Wszyscy uczniowie się rozeszli, i każdy zmierzał w inną stronę. Po 10 minutach stali przed obrazem Grubej Damy. Wtedy Percy Weasley powiedział hasło, by dostać się do dormitorium:
- Qwerty. - powiedział bardzo wyraźnie. Obraz się otworzył, a Weasley kazał im wejść przez małą,
stromą dziurę w ścianie. - to jest wasze dormitorium, które zastąpi wam wasze pokoje, będziecie tu spędzać mnóstwo czasu. Na górze po lewej jest sypialnia dziewcząt, a po prawej sypialnia chłopców. Każdy rocznik ma swoją sypialnię. Dobranoc.
Gail poszła w stronę wskazaną przez Percy'ego. Weszła do pokoju. Było w nim po 5 łóżek, a białą pościelą i zasłonkami. Na krzesłach obok łóżek leżały szaty, kurtki, rękawiczki, szaliki i swetry. Gail poszła się umyć i przebrać, a zaraz po tym włożyła do klatki jedzenie dla Becky, a po tym padła na łóżko i zasnęła.
~Gail Havehort.
niedziela, 30 czerwca 2013
Opowiadanie 3 ~ Pierwszy raz w Hogwarcie.
Gail przez dłuższy czas wpatrywała się w widoki za oknem, które rozmazywały się z sekundy na sekundę. Wpatrywała się tak przez dłuższy czas, a w końcu szepty ją rozkojarzyły. Spojrzała za siebie przez ramię i zorientowała się, że w pociągu straszny tłok. Zaczęła wędrować po pełnym pociągu. Wszystkie przedziały były pełne. Weszła do przedziału gdzie zwykle przebywali Ślizgoni. Większość patrzyła się na Gail jak na wariatkę. Przeszła przez jeden prawie pusty przedział, w którym siedział jasnowłosy, blady oraz piegowaty chłopiec.
- Przepraszam, wolne? - zapytała dziewczyna. - nigdzie indziej nie ma wolnych miejsc.
- Proszę. - powiedział chłodno i bezbarwnie.
- Na imię mi Gail Havehort. - powitała go miło Gail.
- Jestem Draco Malfoy. - powitał ją chłopiec, nie zwracając na nią najmniejszej uwagi. Nadal wpatrywał się w swoje buty. I wtedy podniósł głowę i jego spojrzenie spotkało się z spojrzeniem Gail. Draco miał lodowate srebrno-niebieskie oczy. Gailly wytrzeszczyła oczy i lekko otworzyła usta.
- Ja może znajdę inny przedział. - powiedziała dziewczyna nadal z wytrzeszczonymi oczyma, i wyszła.
Stanęła w pustym korytarzu pociągu i zaczęła rozmyślać nad wyglądem chłopca o imieniu Draco. "Jego oczy...", pomyślała "Były takie same jak Amadeus ( ojciec chrzestny Gail )". W tym momencie poczuła na ramieniu czyiś oddech. Spojrzała za siebie i zobaczyła Malfoy'a.
- Zostawiłaś torbę. - rzekł, a jego oczy błysły.
- D-dz-dziękuję. - wyjąkała.
- Co robisz tu sama? - zapytał, a kącik jego ust drgnął.
- Nikogo jeszcze nie poznałam. - powiedziała pewniej, unosząc podbródek.
- Przeoczyłaś mnie. - w tym momencie uśmiechnął się przymrużając oczy.
- Do Slytherin'u, jestem tego pewny. Moi rodzice byli w Ślizgonami, a po za tym ród Malfoy'ów, zawsze trafia do Slytherin'u. - powiedział dumnie.
- Twój ojciec był śmierciożercą. - wypaliła Gail, a jej oczy stały się puste, a głos jakby rozmarzony.
Draco wzdrygnął, i rzucił na nią gniewne spojrzenie.
- Mój ojciec nie był śmierciożercą. - wycedził Malfoy, i spojrzał na okno.
- Dlaczego kłamiesz? - powiedziała Gail, a jej oczy zmieniły barwę na srebrny. Draco popatrzył na nią lekko zarumieniony, i wsadził ręce do kieszeni.
- Jesteś zadziwiająca... inna niż wszystkie... - powiedział dumnie. Wtedy oczy dziewczyny znowu przybrały swoją naturalną barwę, a głos zmienił się na nieco chłodniejszy.
- Yyy...dziękuję. - powiedziała rumieniąc się, ale zachowując resztki godności.
Nagle pociąg gwałtownie zahamował, Gail wpadła na Draco. Oboje się przewrócili.
- Przepraszam. - powiedziała wstając, i wytrzepując kurz z spodni.
- Chodźmy lepiej się przebrać w szaty, już wychodzimy. - powiedział Draco, lekko purpurowy. I się rozeszli.
Po 10 minutach stali już przed pociągiem, a z mroku wyszedł ogromny chłop, który ma wzrost 2 dorosłych mężczyzn. Miał wielką, czarną i kręconą brodę, która łączyła się z włosami również czarnymi i długimi. Oczu prawie nie było widać, a z jego małych ust wydobył się gruby i chrypliwy głos:
- Pirszoroczni za mną! Tutaj pirszoroczni!- i ruszył, trzymając w jednej ręce lampion.
Przeszli niewielki kawał przez las, i znaleźli się na skraju gładkiego, lśniącego jeziora.
- Teraz do łódek wsiada się po 5 osób, nie więcej! - powiedział Wielki mężczyzna. Wsiedli do łódek, i jedna po drugiej zaczęły wypływać. Wokoło było słuchać mnóstwo szeptów i komentarzy na temat zamku. Był ogromny z mnóstwem okien i wież.Po przypłynięciu na drugą stronę znaleźli się na błoniach. Gdy weszli do zamku, stanęli przed wielkimi drewnianymi drzwiami, a przed nimi stała wysoka kobieta z wyłupiastymi oczyma, i pomarszczoną twarzą. - Witam w Hogwarcie! Za chwilę przekroczycie próg tego zamku, by dołączyć do reszty uczniów, ale za nim to się stanie zostaniecie przydzieleni do domów, które zwą się Gryffidnor, Huffelpuff, Ravenclaw i Slytherin. Proszę za mną!
Wtedy ogromne drzwi otworzyły się, a Gail w duchu się uśmiechała, choć ręce jej drżały.
~Gail Havehort.
Subskrybuj:
Posty
(
Atom
)





