wtorek, 2 lipca 2013

Opowiadanie 4 ~ Tiara Przydziału.

   
     Gdy drzwi się otworzyły, było słuchać mnóstwo szeptów i tupanie stóp. Sala była ogromna. Na suficie był obraz nieba, z mnóstwem gwiazd. Za oświetlenie służyły latające świeczki. Po bokach rozstawione były 4 stoły, a po środku na samym końcu stał równolegle stół nauczycielski, a na samym jego środku siedział siwy staruszek, ogromnie długą brodą. Posadzka była z kamienia, było na niej widać własne odbicie. Gdy przeszli połowę sali na środku było widać mały stołek, na którym leżała stara, zakurzona tiara.
     - Ustawcie się tu. - powiedziała profesor Mcgonagall, machając na nich zwojem pergaminu. - teraz gdy kogoś wyczytam podejdzie tu, a ja włożę mu na głowę tiarę, która wyznaczy wam wasze miejsce. - rozwinęła pergamin i zaczęła wyczytywać po kolei osoby. - Hermiona Granger!
Z tłumu wyszła mała dziewczynka, o falowanych, wielkich, rudych włosach z grzywką. Było po niej widać, że się stresuje.
- Hmm...no tak, dobra. GRYFFINDOR! - krzyknęła tiara. Minęło spoko czasu, zostało mniej niż połowa pierwszoroczniaków, aż w końcu profesor Mcgonagall, wywołała jej imię.
- Gail Havehort!
"A jak mnie nigdzie nie przyjmie? Jeżeli nie starczy mi miejsca w jednym z domów?", pomyślała Gail. Usiadła nie pewnie na stołku, zaciskając zęby.
- Hmm...mnóstwo talentu i odwagi tylko, że.. - Gail zacisnęła pośladki na stołku i mocno złapała taboret z dwóch stron. - GRYFFINDOR! 
Poczuła jak kamień spada jej z serca, i wyszczerzyła zęby i poczuła lekkość podchodząc do stołu Gryfonów. 
Gdy wszyscy zostali przydzieleni do swoich domów, wstał dziwny, ale śmieszny staruszek i się
przedstawił:Dobry Wieczór, pierwszoroczni! Jestem Albus Dumbledore, czyli dyrektor tej szkoły, jak wszystkim wiadomo. Więc mam kilka uwag dla pierwszoroczniaków. Każdy, ale to absolutnie każdy nie ma prawa wchodzenia do Zakazanego Lasu. Nasz woźny pan Filch prosił też, aby nie pałętać się po szkole po 21:00. A teraz proszę się pożądanie najeść, aby starczyło sił na jutro. Czas zacząć biesiadę! - i klasną w ręce. Na stole pojawiły się pełne miski jedzenia. Tosty, naleśniki, spaghetti, kluski i przeróżne sosy. Jedzenie górowało nad głowami uczniów. Kielichy były pełne sokiem dyniowym. Uczniowie zaczęli się dobierać do jedzenia. Było słychać odgłos sztućców i mnóstwo szeptów.    
 Minęło 30 minut i talerze wszystkich były puste. Wtedy profesor Dumbledore ponownie wstał:
- Skoro wszyscy się nasycili kolacją, czas na deser! - powiedział i ponownie klasnął w dłonie. Na stole pojawiły się galaretki, lody, koktajle oraz sałatki owocowe.
     Po kolejnych 30 minutach, wszyscy zaczęli ziewać, a nawet niektórzy zasypiali na siedząco.
- Talerze puste, brzuchy pełne, a organizm zmęczony. Teraz prefekci odprowadzą swoich uczniów do dormitoriów. Dobranoc. - pożegnał ich ciepło Dumbledore. Było słychać szepty i tupanie stóp, wszyscy zaczęli się przepychać przez schody. Wszyscy uczniowie się rozeszli, i każdy zmierzał w inną stronę. Po 10 minutach stali przed obrazem Grubej Damy. Wtedy Percy Weasley powiedział hasło, by dostać się do dormitorium:
- Qwerty. - powiedział bardzo wyraźnie. Obraz się otworzył, a Weasley kazał im wejść przez małą,
stromą dziurę w ścianie. - to jest wasze dormitorium, które zastąpi wam wasze pokoje, będziecie tu spędzać mnóstwo czasu. Na górze po lewej jest sypialnia dziewcząt, a po prawej sypialnia chłopców. Każdy rocznik ma swoją sypialnię. Dobranoc.
     Gail poszła w stronę wskazaną przez Percy'ego. Weszła do pokoju. Było w nim po 5 łóżek, a białą pościelą i zasłonkami. Na krzesłach obok łóżek leżały szaty, kurtki, rękawiczki, szaliki i swetry.  Gail poszła się umyć i przebrać, a zaraz po tym włożyła do klatki jedzenie dla Becky, a po tym padła na łóżko i zasnęła. 


~Gail Havehort. 

1 komentarz :